ryzyko.pl

Ryzyko.pl >> Dawne artykuły >> Reasekuracja >> Historia, cele 

 Mapa strony

Tradycyjne metody :: Sekuratyzacja i derywatywy :: Wymiana ryzyk 

 

 

 

Reasekuracja. Historia, dzień dzisiejszy, nowe trendy. Cele reasekuracji

 

Uwaga!

Jest to część prowadzonego przeze mnie dawniej, starego serwisu ryzyko.pl. Znaczna część informacji na tej stronie może więc być już nieaktualna a nawet fałszywa.

Z drugiej strony czasem można przekonać się jakie były przewidywania i plany, a jak potoczyła się rzeczywistość..

Marcin Z. Broda


 

Opracowano: marzec 1997

W cyklu artykułów przedstawione zostaną cele oraz podstawowe metody reasekuracji, nowe możliwości związane z otwarciem rynków kapitałowych dla ryzyk ubezpieczeniowych, a także - na koniec - współczesny sposób realizacji idei Lloyd's of London.

Historia, dzień dzisiejszy, nowe trendy

Początki reasekuracji - lub innych, alternatywnych metod podziału ryzyka - są prawdopodobnie tak odległe jak początek samych ubezpieczeń. Pewne jest, że umowy, które dziś można z powodzeniem uznać za niemal typowo reasekuracyjne były znane już we wczesnym średniowieczu.

Nie można jednak przemilczeć, że przynajmniej do połowy XIX w. znaczenie reasekuracji ograniczało się do atomizacji - czyli podziału pomiędzy kolejnych asekuratorów - dużych ryzyk, a jej udział w całości rynku był stosunkowo niewielki.

Dopiero gwałtowny rozwój ubezpieczeń, a także ujęcie ich w pewne ramy prawne - mające chronić przede wszystkim interesy ubezpieczonych - zaowocowały pełnym rozkwitem rynku reasekuracyjnego.

Jeszcze w okresie międzywojennym poznane były wszystkie podstawowe metody reasekuracji tak proporcjonalnej jak i nieproporcjonalnej. Od tego czasu nie zmieniły się też znacznie podstawowe cele cedowania ryzyka oraz najważniejsi cesjonariusze.

Dopiero gwałtowny wzrost szkodowości od końca lat osiemdziesiątych (w tym znaczne zwiększenie ilości oraz wielkości szkód katastroficznych) zmusił towarzystwa ubezpieczeniowe do szukania nowych metod asekuracji własnych portfeli.

Możliwe drogi działania - od strony teoretycznej - były znane z prac Richarda Sandora i Roberta Goshay przynajmniej od początku lat siedemdziesiątych. Już wtedy sugerowali oni udostępnienie ryzyk ubezpieczeniowych dla rynku kapitałowego za pomocą standaryzowanych instrumentów finansowych.

Praktyczna realizacja ich idei nastręczała jednak coraz to nowych trudności. Dopiero brak dostatecznej pojemności ubezpieczeniowej na konwencjonalnym rynku i wspomniany wyżej wzrost szkodowości - a co za tym idzie znaczny wzrost cen reasekuracji - wymusił przyspieszenie prac.

W roku 1992 w Chicago rozpoczęto handel opcjami bazującymi na wskaźniku szkodowości wyliczanym przez Insurance Services Office, Inc. z Nowego Jorku i można to uznać za początek nowej ery w podejściu do problemu podziału i transferu ryzyka w ubezpieczeniach.

W ciągu kilku lat rozwinęły się w praktyce różne metody sekurytyzacji (ang. securitization - zabezpieczanie) ryzyk majątkowych - w szczególności ryzyk katastroficznych - w standardowych instrumentach finansowych takich jak obligacje, opcje, futures. Ponadto pod koniec roku 1996 wystartował pierwszy rynek swapów ubezpieczeniowych (The Catastrophe Risk Exchange - CATEX).

Należy ponadto przewidywać, że w ciągu kilku najbliższych lat nastąpi znaczne skomputeryzowanie handlu ryzykiem zarówno na rynku tradycyjnym jak i nowym. Powinno to doprowadzić do znacznego obniżenia kosztów prowadzenia reasekuracji, gdzie znaczna część narzutu wynika z utrzymywania przestarzałego model przeprowadzania operacji oraz wymiany informacji.

Najprawdopodobniej zmiana ta będzie trwała najdłużej na rynku tradycyjnym. Niektórzy twierdzą nawet, że będzie ona wymagała wymiany obecnego pokolenia ludzi zajmujących się reasekuracją, a przyzwyczajonych do nobliwych, wrześniowych spotkań prezesów firm ubezpieczeniowych, reasekuracujnych i brokerskich w Monte Carlo i późniejszego rytuału negocjacji w Baden Baden.

Nowe rynki już w tej chwili w znacznej swej części są skomputeryzowane, a wspomniany wyżej CATEX jest już rynkiem w pełni elektronicznym.

Cele reasekuracji

Reasekuracja może być prowadzona w sposób tradycyjny lub nowy. Niezależnie jednak od tego jak zostanie przeprowadzona - cele całej operacji pozostają dla zakładu ubezpieczeń jednakowe.

Reasekuracja ma cztery główne, bardzo ze sobą związane funkcje:

  1. zapewnienie wzrostu pojemności ubezpieczeniowej towarzystwa,
  2. zagwarantowanie ochrony przed szkodami katastroficznymi,
  3. pomoc w stabilizacji wyników na działalności ubezpieczeniowej,
  4. podniesienie finansowej siły ubezpieczyciela, a w szczególności gwarancji jego wypłacalności.

Wzrost pojemności

Dobry program ubezpieczeniowy powinien przede wszystkim umożliwić towarzystwu podpisanie większej ilości polis poprzez podniesienie maksymalnej wielkości ryzyka, jaka może być przez to towarzystwo zaakceptowana.

Przykładowo maksymalna wielkość pojedynczego ryzyka, które mały zakład ubezpieczeń w Polsce mógłby wziąć sam na swoje barki nie przekracza z całą pewnością jednego miliona złotych. Tak postawiona granica sumy ubezpieczenia stanowiłaby dla tego towarzystwa ogromne ograniczenie i praktycznie uniemożliwiałoby wzrost. Nie mogłoby ono bowiem ubezpieczyć nawet dużego domu, nie mówiąc o jakimkolwiek (nawet bardzo małym) zakładzie przemysłowym.

Towarzystwo to może jednak skorzystać z reasekuracji. Jeżeli zatrzyma u siebie odpowiedzialność za szkody do wysokości np. pół miliona złotych, a resztę przekaże reasekuratorowi - będzie mogło objąć ochroną nawet duże obiekty - oczywiście z możliwym zyskiem, a bez narażania się na nadmierne ryzyko.

Jeżeli bowiem ten zakład ubezpieczeń ubezpieczy mieszkanie na sumę 50 tys. złotych to w razie szkody wypłaci odszkodowanie w całości sam, co nie powinno stanowić dla niego problemu. Jeśli ubezpieczy willę za 700 tys. złotych (której normalnie nie mógłby ubezpieczyć) - z własnej kieszeni wypłaci tylko 500 tys., a reasekurator pokryje resztę, tj. 200 tys. W przypadku ubezpieczenia zakładu przemysłowego na sumę 10 mln złotych (którego też normalnie nie mógłby ubezpieczyć) - podobnie wypłaci tylko 500 tys., a reasekurator aż 9,5 mln złotych.

Szkody katastroficzne

Jednak możliwość podpisania większej ilości polis przy niezmienionej górnej granicy odpowiedzialności z pojedynczej umowy dalej nie gwarantuje pełnego bezpieczeństwa.

Może się bowiem zdarzyć, że mimo zachowania odpowiedniej kontroli nad rozmieszczeniem poszczególnych ryzyk na dużym terenie (tak by nie był możliwy ciąg kilku szkód z jednego zdarzenia np. deszczu nawalnego lub pożaru) nastąpi w jednym roku ich nadzwyczajna kumulacja. Mimo, że normalnie towarzystwo byłoby w stanie bez problemu wypłacić kilka szkód - może nie być w stanie sprostać kilkunastu lub nawet kilkudziesięciu szkodom.

Dobry program reasekuracyjny przewiduje taką sytuację zabezpieczając dodatkowo towarzystwo przed tzw. szkodami katastroficznymi.

Nasze małe towarzystwo może wypłacić np. nawet do 20 szkód po 500 tys. złotych (co - jak pamiętamy - nie oznacza, że suma ubezpieczenia musi być zawsze taka niska). Nie będzie jednak w stanie wypłacać dalej. Jego program reasekuracyjny musi więc gwarantować, by wszystkie dalsze szkody były pokrywane już w całości przez reasekuratora.

W ten sposób łączna odpowiedzialność ubezpieczyciela nie przekroczy bezpiecznej dla niego kwoty 10 mln PLN.

Stabilizacja wyników

Jednak sytuacja, kiedy w jednym roku brak jest praktycznie dużych szkód, a w innym występuje ich kilka lub kilkanaście jest bardzo niewygodna. W takich warunkach skrajnie trudno jest planować jakiekolwiek inwestycje, np. rozbudowę sieci likwidacji w celu poprawy standardu obsługi dotkniętych szkodą Klientów.

I znów - obok tworzenia w "dobrych" latach specjalnych rezerw na tzw. wyrównywanie szkodowości - może pomóc dobra reasekuracja.

Reasekurator jest bowiem w stanie przejąć na siebie część różnic w ilości szkód w "dobrych" i "złych" latach. W ten sposób towarzystwo jest jakby obciążane co roku "średnią" ilością szkód wyliczoną z wielu lat. Pozwala to na bezpieczne planowanie inwestycji bez groźby konieczności nagłego ich ograniczenia np. w związku z nadzwyczaj suchym latem i nieoczekiwanym wcześniej wzrostem ilości pożarów.

Siła finansowa

I wreszcie czwarta z najważniejszych funkcji reasekuracji - podniesienie finansowej siły ubezpieczyciela.

Praktycznie we wszystkich krajach - w tym w Polsce - istnieją regulacje prawne określające jak wielkie ryzyko może wziąć na siebie ubezpieczyciel lub ile składki może zebrać w zależności od sumy posiadanych kapitałów.

¦cisłe przestrzeganie takich regulacji powinno zabezpieczyć ubezpieczających się przed ryzykiem nadmiernej ekspansji towarzystwa bez odpowiedniego zaplecza kapitałowego. Niemal zawsze w takich wypadkach kończy się to bowiem kłopotami z wypłacalnością, a często także upadkiem danego zakładu ubezpieczeń.

Jeżeli normy te nie są przestrzegane - cały proces przypomina trochę budowę piramidy, gdzie kolejni wpłacający składkę pokrywają szkody ubezpieczonych wcześniej. Jeżeli towarzystwo w odpowiednim czasie nie opamięta się i zabraknie nowych chętnych - system wali się.

Zarówno dla małych jak i dla dużych towarzystw spełnienie przewidzianych prawem norm jest stosunkowo trudne. Jednak przepisy we wszystkich krajach uwzględniają reasekurację, która - jak pokazaliśmy wyżej - może znacznie ograniczyć bezpośrednią odpowiedzialność ubezpieczyciela tak dla pojedynczej umowy, jak i dla całego ich pakietu.

W krajach Unii Europejskiej (a także w Polsce, która oparła w tym zakresie swoje przepisy na normach zachodnioeuropejskich) odpowiednia reasekuracja może obniżyć wysokość tzw. marginesu wypłacalności nawet o połowę. Oznacza to, że przy tej samej wysokości kapitałów towarzystwo może posiadać większą siłę finansową i może dalej - bezpiecznie i zgodnie z prawem - rozwijać swoją działalność, tj. podpisywać nowe polisy.

Inne funkcje

Oprócz wymienionych na wstępie czterech podstawowych - reasekuracja może mieć jeszcze inne funkcje. Będą one zależeć od sytuacji w jakiej znajduje się towarzystwo lub rodzaju ryzyk jakie mają być cedowane.

I tak istnieje tzw. reasekuracja finansowa, która pozwala na czasowe lub stałe finansowanie ubezpieczyciela przez reasekuratora. Ma to szczególne znaczenie tak dla towarzystw młodych, wchodzących dopiero na dany rynek i potrzebujących znacznej ilości kapitałów na rozwój jak i dla zakładów, które przeżywają przejściowe, ale znaczne trudności. Zwykle silniejszy kapitałowo partner może pomóc przetrwać trudne chwile.

Dalej reasekurator może zapewnić wprowadzenie na dany rynek know-how. Tak stało się m.in. w Polsce, gdzie dwaj niemieccy reasekuratorzy wprowadzili warunki ubezpieczenia sprzętu elektronicznego oraz nośników danych od uszkodzeń.

Ponieważ zebranie wiarygodnych danych koniecznych do budowy profesjonalnych taryf zabrałoby towarzystwom kilka lub kilkanaście lat i byłoby dla nich bardzo kosztowne - bez pomocy z zagranicy nasi ubezpieczyciele najprawdopodobniej nie mogliby w tak szerokim zakresie asekurować naszych komputerów.

Na tym przykładzie można pokazać też jak ważną decyzją dla zakładu ubezpieczeń jest odpowiedni wybór nie tylko metody reasekuracji, ale i reasekuratora.

Jedno z polskich towarzystw - już na samym początku wprowadzania ubezpieczeń sprzętu elektronicznego na nasz rynek - wybrało reasekuratora oferującego nieznacznie gorsze warunki. Do dziś - mimo, że inni proponują szerszy zakres ochrony i niższe stawki - cały czas z nim współpracuje i nic nie zapowiada zmiany - niekorzystnego dla tego ubezpieczyciela - stanu rzeczy. Jest on już po prostu bardzo ścieśle powiązany z wybranym pochopnie kilka lat temu reasekuratorem.

Wreszcie reasekuracja może przynosić też dochody. Większość zakładów ubezpieczeń nie tylko reasekuruje siebie, ale też prowadzi reasekurację dla innych.

W Polsce reasekuracja czynna (kiedy to zakład ubezpieczeń i reasekuracji kogoś reasekuruje) ze względu na kapitałową słabość naszych towarzystw i brak odpowiedniego doświadczenia nie ma na razie większego znaczenia. Być może jednak - choć jest to raczej mało prawdopodobne - za kilka lub kilkanaście lat będzie to znacząca część działalności naszych ubezpieczycieli.

Podsumowanie

Reasumując: reasekuracja jest działaniem mającym na celu zmniejszenie ryzyka na jakie narażone jest towarzystwo ubezpieczeniowe w związku z przejmowaniem ryzyk od swoich Klientów.

Ze względu na znaczne różnice prawne pomiędzy umową ubezpieczenia, a umową reasekuracji trudno jest nazwać z pełną odpowiedzialnością reasekurację "ubezpieczeniem ubezpieczenia", ale wyrażenie to z całą pewnością oddaje ducha tych operacji.

Marcin Z. Broda

 

 

Uwaga!

Jest to część prowadzonego przeze mnie dawniej, starego serwisu ryzyko.pl. Znaczna część informacji na tej stronie może więc być już nieaktualna a nawet fałszywa.

Z drugiej strony czasem można przekonać się jakie były przewidywania i plany, a jak potoczyła się rzeczywistość..

Marcin Z. Broda

 

 

Profesjonalnie o ubezpieczeniach..

Dziennik Ubezpieczeniowy

Miesięcznik Ubezpieczeniowy

 

 
 Strona przygotowana przez Ogma Sp. z o.o.