ryzyko.pl

Ryzyko.pl >> Dawne artykuły >> Ryzyko >> Podejmowanie >> Retencja >> Captives >> Alternatywa dla ubezpieczycieli 

 Mapa strony

 

 

Ostatnie Dzienniki:

Towarzystwa zależne - Alternatywa dla komercyjnych ubezpieczycieli

 

Uwaga!

Jest to część prowadzonego przeze mnie dawniej, starego serwisu ryzyko.pl. Znaczna część informacji na tej stronie może więc być już nieaktualna a nawet fałszywa.

Z drugiej strony czasem można przekonać się jakie były przewidywania i plany, a jak potoczyła się rzeczywistość..

Marcin Z. Broda


 

Captives

Zyski

Warunki osiągnięcia zysków

Przyjęcie przez rynek

 

Od kiedy tylko zaistniała pierwsza umowa mogąca uchodzić za pierwowzór dzisiejszej polisy ubezpieczeniowej - wobec podmiotów prowadzących asekurację innych osób lub organizacji było stawianych kilka podstawowych zarzutów:

  1. brak oferty pokrycia niektórych ryzyk - często najważniejszych dla podmiotu szukającego ochrony,
  2. brak możliwości pokrycia szczególnie wielkich ryzyk, ze względu na zbyt niską pojemność,
  3. zbyt wysoka cena w stosunku do oferowanego zakresu zabezpieczenia,
  4. możliwość upadku ubezpieczyciela,
  5. kłopoty z wypłatą odszkodowań lub ich opóźnianie.

Od wieków więc ubezpieczeni szukali drogi obejścia tych niedogodności, a podstawowym sposobem było tworzenie własnych organizacji prowadzących ubezpieczenia. Faktycznie zresztą większość pierwszych "towarzystw ubezpieczeniowych" - gildie kupieckie, kasy ogniowe - miało rys charakterystyczny czegoś, co dziś nosi angielską nazwę

captives

(po polsku - towarzystwa zależne).

Są to po prostu towarzystwa ubezpieczeniowe (lub jak chcą niektórzy organizacje ubezpieczeniowe) należące i kontrolowane przez ubezpieczonych.

Niejako z definicji wszystkie towarzystwa ubezpieczeń wzajemnych powinny spełniać wymogi organizacji typu towarzystw zależnych. Nie zawsze jest to jednak prawda. Określenie wielkich towarzystw ubezpieczeń wzajemnych (szczególnie amerykańskich i japońskich towarzystw ubezpieczeń na życie) - prowadzących setki tysięcy lub miliony polis - jako towarzystw zależnych byłoby nadużyciem.

Jednocześnie towarzystwo zależne może być prowadzone w formie spółki akcyjnej (jest to typowa forma dla większości towarzystw zależnych prowadzonych przez wielkie korporacje) lub w każdej innej formie organizacyjnej dozwolonej przez prawo. Nie jest nawet istotne, by było to de jure towarzystwo ubezpieczeniowe - ważne jest natomiast by uczestniczyło przede wszystkim w przekazywaniu lub podziale ryzyk właścicieli oraz było od nich w pełni zależne. Forma organizacyjna towarzystwa zależnego będzie zresztą w dużej mierze warunkowana przez:

  • rodzaj i zakres prowadzonej działalności,
  • cele jakie poprzez utworzenie towarzystwa zależnego mają być osiągnięte,
  • miejsce jego rejestracji,
  • lokalne regulacje prawne,
  • formę organizacyjną podmiotu lub podmiotów, które towarzystwo organizują.

Zyski

z posiadania towarzystw zależnych mogą być bardzo różnorodne, a osiągnięcie konkretnych z nich będzie przede wszystkim warunkowane przez przyjęcie przez organizatora konkretnych rozwiązań.

Niemal zawsze jednak podstawowym celem utworzenia captive będzie chęć zaoszczędzenia na płaconej składce ubezpieczeniowej. Innymi słowy - własne towarzystwo ma pozwolić na przejęcie zysku komercyjnego ubezpieczyciela dla swoich potrzeb.

Do początku lat dziewięćdziesiątych oceniano, że jeśli dotychczasowa organizacja ochrony ubezpieczeniowej była odpowiednio prowadzona to poprzez towarzystwo zależne można bezpośrednio zaoszczędzić od 5 do 15 procent wolumenu płaconej składki. Teraz coraz częściej zysk ten jest poddawany w wątpliwość ze względu na obniżanie się cen i prowizji (brokerskich, reasekuracyjnych) na rynku ubezpieczeniowym oraz wprowadzenie nowych, specjalizowanych produktów ubezpieczeniowych.

Notabene taki poziom oszczędności może być osiągnięty dopiero po kilku latach od założenia towarzystwa zależnego. Dzieje się tak nie tylko ze względu na konieczność poniesienia pewnych początkowych nakładów na zaprojektowanie i organizację towarzystwa, ale głownie ze względu na potrzebę zbudowania kapitału mogącego być dla niego oparciem w prowadzonej działalności. Przyjmuje się, że przez pierwsze 3 lata składki wnoszone do towarzystwa zależnego mogą dochodzić nawet do 130 - 150 procent składek płaconych w towarzystwach komercyjnych. Dopiero w rozliczeniu okresu przynajmniej 10 lat powinny one spaść poniżej granicy 100 procent.

Coraz częściej też traci na znaczeniu drugi typowy powód zawiązywania towarzystw zależnych - brak pokrycia pewnych ryzyk na klasycznym rynku ubezpieczeniowym. W praktyce - wraz z rozwojem konkurencji i specjalizacji - prostszym sposobem rozwiązania problemu jest (szczególnie dla dużej organizacji) ... znalezienie odpowiedniego komercyjnego towarzystwa ubezpieczeniowego, które gotowe byłoby zaaranżować odpowiedni program. Bardzo często - szczególnie dla dużych, homogenicznych grup małych podmiotów - równie dobrym lub nawet lepszym wyjściem może być zastosowanie pośrednich metod plasowania ryzyka. Typowym przykładem takich rozwiązań może być tworzenie tzw. grupy ryzyka. Działania takie są zwykle tańsze oraz prostsze w organizacji od tworzenia towarzystw zależnych.

Wspomniana ewolucja rynków ubezpieczeniowych z ostatnich lat nie spowodowała jednak drastycznego spadku zainteresowania towarzystwami zależnymi. Mogą one bowiem dawać - oprócz wyżej wymienionych - jeszcze inne korzyści, które - mimo zachodzących zmian - są wciąż aktualne.

Po pierwsze towarzystwo zależne może z łatwością przyjąć wygodny dla właściciela sposób i czas opłaty składki ubezpieczeniowej, a także znacznie przyspieszyć wypłatę odszkodowań - choćby opierając wypłaty już na wstępnych, wewnętrznych szacunkach szkód i rozliczając je w pełni dopiero dużo, dużo później. Całościowe zarządzanie środkami na linii 'towarzystwo zależne - właściciel i firmy zależne' może więc bardzo poprawić przepływ wolnych aktualnie zasobów na potrzeby pokrywania szkód losowych w całej grupie.

Po drugie towarzystwo zależne ułatwia tworzenie rezerw na pokrycie przyszłych szkód. Może ono bowiem - jeżeli działa tylko jako "normalne" towarzystwo ubezpieczeniowe lub prawo danego kraju pozwala je jak takie towarzystwo traktować - tworzyć rezerwy z zysku właściciela towarzystwa zależnego przed opodatkowaniem. Ewidentnie ułatwia to i przyspiesza budowę kapitałów na pokrycie skutków zdarzeń losowych. Dodatkowo zasoby są od razu gromadzone przez całą grupę razem, co nie tylko dodatkowo przyspiesza osiągnięcie odpowiedniego ich poziomu, ale też - co zostało już wyżej opisane - ułatwia późniejszą ich redystrybucję w postaci odszkodowań.

Po trzecie prowadzenie jednolitego programu ubezpieczeniowego dla całej grupy - jeśli istnieje taka potrzeba - jest przy zastosowaniu towarzystwa zależnego stosunkowo proste. W tym bowiem wypadku sam ubezpieczyciel dba o odpowiedni poziom i zakres pokrycia ubezpieczonych podmiotów - niezależnie od ich ilości. Najprostszym możliwym tutaj rozwiązaniem jest zawieranie przez towarzystwo zależne ubezpieczeń na podstawie jednych -specjalnie przygotowanych dla potrzeb właściciela - ogólnych warunków ubezpieczenia. Podobny rezultat można osiągnąć też, co prawda, innymi środkami np. poprzez wybór jednego brokera lub - wprost - utworzenie własnej firmy brokerskiej jednak doświadczenia (głownie amerykańskie) wskazują, że towarzystwo zależne jest w większości wypadków rozwiązaniem najskuteczniejszym.

I wreszcie po czwarte - towarzystwo zależne może prowadzić nie tylko ryzyka właściciela lub właścicieli oraz podmiotów od nich zależnych, ale oferować również swoje usługi (w szczególności - ubezpieczenia bezpośrednie lub reasekurację czynną) innym. W ten sposób towarzystwo zależne może - poza oszczędnościami - przynosić dochód i stanowić w grupie odrębne źródło zysku.

Mimo tylu potencjalnych zalet założenie towarzystwa zależnego nie zawsze jest najbardziej efektywną metodą oszczędzenia na ubezpieczeniach lub polepszania ich warunków. Każdorazowo decyzja taka wymaga odrębnych studiów - najlepiej przeprowadzonych przez niezależną organizację, która ani nie zyska, ani nie straci - niezależnie od przyjętego ostatecznie rozwiązania. Można jednak podać ogólne

warunki osiągnięcia zysków

- konieczne do spełnienia - by utworzenie towarzystwa zależnego miało w ogóle sens.

Pierwszym z tych warunków jest odpowiedni wolumen składki. Oczywistym jest bowiem, że możliwy do osiągnięcia drogą organizacji towarzystwa zależnego poziom oszczędności jest w dużej mierze determinowany właśnie przez wolumen odprowadzanych składek. Przy niskich kwotowo nakładach na ubezpieczenia - mogą one nie pokryć nie tylko kosztów projektowania i organizacji, ale nawet stałych kosztów działania towarzystwa zależnego.

Należy też zauważyć, że okres zwrotu początkowych inwestycji oraz budowy niezbędnego kapitału gwarantującego pełną wypłacalność towarzystwa będzie tym krótszy im odprowadzane składki będą wyższe. Tym samym ryzyko związane z utworzeniem towarzystwa zależnego jest przy wyższych kwotach składek mniejsze.

Ponadto organizacja lub grupa tworząca towarzystwo zależne powinna być w stanie zatrzymać część ryzyka u siebie przekazując do asekuracji tylko nadwyżkę ponad możliwy do przyjęcia dla niej limit. Spełnienie tego warunku nie jest co prawda przez wielu uznawane za konieczne, ale z całą pewnością prowadzi przynajmniej do poprawy opłacalności operacji.

Ubezpieczenie z wysoką franszyzą przy możliwościach retencji pozostałej części ryzyka - bez ponoszenia z tego tytułu strat lub wzrostu niepewności - jest bowiem o wiele tańsze niż ubezpieczenie "od zera". Dotyczy to co prawda zarówno zwykłych ubezpieczeń jak i ubezpieczeń prowadzonych w towarzystwach zależnych, jednak w tym ostatnim wypadku różnica może decydować o całości przedsięwzięcia. Dzieje się tak ze względu na (zależnie od przyjętego modelu towarzystwa zależnego):

  • znaczny wzrost kosztów frontingu z tytułu konieczności likwidacji przez frontujące towarzystwo drobnych szkód

lub

  • olbrzymie koszty organizacji własnej sieci likwidacji lub innych metod bezpośredniej likwidacji drobnych szkód.

Warunek ten wiąże się często z warunkiem poprzednim - najczęściej bowiem organizacja lub grupa odprowadzająca poważną sumę składek ma odpowiednią siłę do zatrzymania części ryzyka u siebie. Robi to zresztą zwykle niezależnie od tego czy ubezpiecza się w towarzystwie komercyjnym, czy w towarzystwie zależnym.

Dalej konieczne jest istnienie mechanizmów oceny i kontroli ryzyka w organizacji lub grupie. Oznacza to w praktyce, że towarzystwo zależne może pomóc rozwiązać pewien konkretny problem w istniejącym programie ubezpieczeniowym lub dodatkowo poprawić jego efektywność. Nie jest to jednak dobry sposób na organizację ubezpieczeń w momencie, kiedy organizacja nie zna zagrożeń związanych z prowadzoną przez nią działalnością lub własnego potencjału szkodowego. Innymi słowy - wprowadzenie towarzystwa zależnego do ubezpieczeniowego bałaganu - jedynie go pogłębi.

Wynika stąd następny ważny warunek - management organizacji musi posiadać odpowiednie kwalifikacje do przeprowadzenia całej operacji. Dodatkowo też na rynku muszą znaleźć się ludzie, którzy będą w stanie nowe towarzystwo zależne poprowadzić współpracując przy tym ściśle z managementem właściciela lub - co jest oczywiście dużo trudniejsze - właścicieli.

Sam rynek ubezpieczeniowy powinien też móc obsłużyć towarzystwo zależne. Zwykle bowiem nie ma ono (szczególnie w pierwszym okresie działania) własnych specjalistów od oceny ryzyka, obliczeń aktuarialnych, likwidacji szkód - jest to po prostu zbyt drogie. Konieczne jest więc istnienie rozwiniętego, niezależnego rynku usług tego typu.

Kluczowym warunkiem jest też często istnienie możliwości łatwego i taniego frontowania ryzyk właściciela lub właścicieli towarzystwa zależnego poprzez tradycyjnych ubezpieczycieli. Jest to bowiem typowe - i uważane za najprostsze dla dużych organizacji - rozwiązanie budowy towarzystw zależnych.

Paradoksalnie problemy pojawiały się w tym zakresie nie tyle na rynkach nowych i słabo rozwiniętych ile - przede wszystkim - na rynkach bardzo silnych. Tradycyjni asekuratorzy bronili się bowiem długo przed utratą klientów utrudniając wprowadzanie nowych rozwiązań. Obecnie - mimo, że wciąż nie wszystkie wielkie towarzystwa godzą się na prowadzenie frontingu - nie jest to już problem tak dotkliwy.

W tej chwili towarzystwa zależne zostały już

przyjęte przez rynek

ubezpieczeniowy. Wraz ze lawinowym wzrostem ich ilości - ocenia się, że na początku lat dziewięćdziesiątych działało około trzech tysięcy takich organizacji w skali całego świata - powstały firmy oferujące pełną organizację i zarządzanie towarzystwami zależnymi. Klasyczne towarzystwa natomiast oprócz oferowania usług aktuarialnych, likwidacji szkód itp. z powodzeniem prowadzą ich reasekurację.

Tak więc wydaje się, że jest to już w pełni ukształtowany segment rynku ubezpieczeniowego i zarazem klasyczna już metoda podejmowania ryzyk - zarówno w mniejszych jak i - przede wszystkim - w dużych organizacjach. Jednocześnie bardzo istotny jest sposób połączenia towarzystwa zależnego z prowadzonym w organizacji zarządzaniem ryzykiem, gospodarką finansową i ogólnie - strategicznymi działaniami firmy. Podstawowym bowiem warunkiem osiągnięcia sukcesu w budowie własnego towarzystwa zależnego jest jego odpowiednie dopasowanie do struktury, kanałów przepływów oraz filozofii całości organizacji.

Marcin Z. Broda

 

 

Uwaga!

Jest to część prowadzonego przeze mnie dawniej, starego serwisu ryzyko.pl. Znaczna część informacji na tej stronie może więc być już nieaktualna a nawet fałszywa.

Z drugiej strony czasem można przekonać się jakie były przewidywania i plany, a jak potoczyła się rzeczywistość..

Marcin Z. Broda

 

 

Profesjonalnie o ubezpieczeniach..

Dziennik Ubezpieczeniowy

Miesięcznik Ubezpieczeniowy

 

 
 Strona przygotowana przez Ogma Sp. z o.o.