ryzyko.pl

Ryzyko.pl >> Dawne artykuły >> Ubezpieczenia >> Ubezpieczyciele >> Lloyd's >> Przekręt 

 Mapa strony

 

 

Ostatnie Dzienniki:

Największy przekręt w historii?

 

Uwaga!

Jest to część prowadzonego przeze mnie dawniej, starego serwisu ryzyko.pl. Znaczna część informacji na tej stronie może więc być już nieaktualna a nawet fałszywa.

Z drugiej strony czasem można przekonać się jakie były przewidywania i plany, a jak potoczyła się rzeczywistość..

Marcin Z. Broda


 

Opracowano: marzec 2000

Azbest
Podstęp
Straty
Oszustwo?

Co dalej z Lloyd's of London?
Jak więc trzeba spojrzeć na historię ostatnich 30 lat Lloyd's of London?

Lloyd's of London chwali się obecnie najlepszymi ratingami wystawionymi przez renomowane agencje. A.M.Best ocenia rynek na A (Excellent), a Standard & Poor's na A+ (Strong). Lloyd's zbiera rocznie już około 10 miliardów dolarów składki netto i posiada kapitał i rezerwy na poziomie 2 miliardów dolarów. Zysk za 1996 rok (ostatni, dla którego dokonano już pełnego bilansu) 748 milionów funtów.

Rynek próbuje odzyskać renomę najbardziej innowacyjnego ubezpieczyciela na świecie i nadrobić dystans stracony na początku lat dziewięćdziesiątych. Oferuje lokację towarzystw wewnętrznych (captives), a także - będące ostatnio hitem - polisy związane z technologiami internetowymi (dochody z internetu i działalności sieciowej, bezpieczeństwo, aktywa informacyjne, postrzeganie przez użytkowników i inwestorów).

Powstaje jednak uzasadnione pytanie, czy te optymistyczne wizje nie są tylko propagandą sukcesu kolosa na glinianych nogach. Wciąż nie mogą doczekać się bowiem zakończenia sprawy roszczeń wniesionych przez inwestorów z lat ubiegłych. Nie ma też cały czas ostatecznego wyjaśnienia kryzysu, który niemal nie doprowadził Lloyd's do bankructwa.

Azbest

Historia jest długa, bo zaczyna się jeszcze w latach trzydziestych. Wtedy to Lloyd's rozpoczął ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej firm produkujących lub używających azbestu. Robił to - co jest nie do pomyślenia dziś, ale było możliwe jeszcze kilkanaście lat temu - bez ograniczenia sumy ubezpieczenia, ani też bez ograniczenia czasu. Najczęściej nie były o zresztą polisy wystawiane przez underwritterów Lloyd's, ale kontrakty reasekuracyjne amerykańskich firm ubezpieczeniowych.

Pod koniec lat pięćdziesiątych pojawiły się pierwsze informacje o szkodliwości azbestu. W latach siedemdziesiątych, szczególnie w Stanach Zjednoczonych, rozpoczął się kosztowny proces wymiany tego materiału oraz wzrost spraw sądowych o odszkodowanie za utracone - w wyniku pracy z azbestem lub życia w pomieszczeniach, gdzie był wykorzystywany - zdrowie.

Pod koniec lat siedemdziesiątych pierwsze roszczenia tego typu spłynęły do Lloyd's of London. Dobry manager mógł już w tamtym okresie przewidywać katastroficzny wzrost roszczeń związanych z azbestem - wzrost, który mógłby doprowadzić nawet cały rynek do bankructwa. Nie było bowiem w tym czasie rezerw, które mogłyby pokryć możliwe do przewidzenia, przyszłe roszczenia ubezpieczonych i cedentów.

Podstęp

Jednak rozwiązanie kryzysu leżało w zasięgu ręki - wystarczyło namówić nowych inwestorów do wejścia na rynek, by z ich pieniędzy można było pokryć straty z polis wystawionych często ... wcześniej niż się urodzili. Należy bowiem pamiętać, że wtedy jeszcze odpowiedzialność inwestorów - Names - była nieograniczona, ani kwotowo, ani przedmiotowo. Wchodząc w skład jakiegoś syndykatu Lloyd's odpowiadali oni zarówno za jego obecne, jak i przeszłe i przyszłe zobowiązania.

I tak o ile do roku 1976 Lloyd's zdobywał średnio 190 nowych Nazwisk rocznie o tyle w okresie 1976-88 ta średnia przekracza 2 tysiące osób rocznie. Skąd jednak nagle taki wzrost? Przede wszystkim rozpoczęto aktywne wyszukiwanie Nazwisk. By zainwestować w swój "interes stulecia" nie trzeba było już mieć nieposzlakowanej opinii - wystarczyły pieniądze. Inwestorami Lloyd's zostawali ginekolodzy i fryzjerzy (nie ujmując nic tym profesjom), zwłaszcza amerykańscy. Obniżono też minimalne progi kapitałowe pozwalające na zaangażowanie się w ubezpieczenia.

W roku 1988, w chwili, gdy publicznie pojawiły się informacje o olbrzymich roszczeniach Lloyd's miał już ponad 32 tysiące Nazwisk. Był to potencjał, który mógł już uratować Korporację.

Straty

I rzeczywiście straty z lat 1988-92 osiągnęły niebagatelną sumę 8 miliardów funtów. Złożyły się na to zresztą nie tylko szkody związane z azbestem, ale też i inne - już rzeczywiście trudne wcześniej do przewidzenia - katastrofy.

Były to między innymi:

  • pamiętny wypadek Exxon Valdez,
  • huragan Hugo,
  • trzęsienie ziemi w San Francisco,
  • trzęsienie ziemi w Australii,
  • iracka inwazja na Kuwejt,
  • tajfun Mireille,
  • bomba na Bishopsgate w Londynie,
  • huragan Andrew,
  • zamieszki w Los Angeles...

Tak więc w rzeczywistości wyniki Lloyd's nie były jedynie efektem starych, niezamkniętych polis, ale też i znacznego wzrostu szkód katastroficznych w ogóle. Faktycznie według danych Swiss Re (Sigma 2/2000) o ile odszkodowania wypłacone w latach siedemdziesiątych nie przekraczały rocznie 2,5 biliona dolarów z tytułu katastrof naturalnych oraz 2,5 biliona z tytułu szkód wyrządzonych przez człowieka o tyle w latach to około roku 1990 osiągnęły średni roczny poziom odpowiednio 10 i 5 bilionów dolarów.

Odszkodowania wypłacone przez ostatnich 30 lat

Oczywiście tak wielkie straty Korporacji musiały zostać przerzucone na inwestorów. Nazwiska, dla których Lloyd's był dotychczas nie tylko źródłem prestiżu, ale też niezłym źródłem dochodu, nagle otrzymały wezwania do uzupełnienia swoich wkładów. Większość nie była na to przygotowana, a dla niektórych oznaczała ruinę.

Oszustwo?

Nic więc dziwnego, że natychmiast padły oskarżenia o oszustwo wszechczasów i defraudację środków tysięcy ludzi. Faktem jest przy tym, iż poza szkodami na fatalne wyniki Lloyd's of London wpłynęły też wzrastające opłaty za zarządzanie, a także wynagrodzenia underwritterów i managerów. Wbrew pierwszym zarzutom do strat Nazwisk nie przyczynili się brokerzy Lloyd's - ich prowizja w stosunku do składki brutto nie zmieniła się.

Porównanie składek, opłat i prowizji w Lloyd's of London

Dane w miliardach funtów
Procenty w odniesieniu do składki brutto

Okres 1983-1987

Okres 1988-92

Składka brutto

27,6 (100%)

49,4 (100%)

Składka netto (po uwzględnieniu reasekuracji)

21,6 (78%)

33,6 (68%)

Szkody netto

12,5 (45%)

25,2 (51%)

Składka netto minus szkody netto

9,1 (33%)

8,4 (17%)

Wynik na inwestycjach

2,8 (10%)

3,5 (7%)

Wynik (dochód) Korporacji bez uwzględnienia prowizji i opłat

11,9 (43%)

11,9 (24%)

Prowizje brokerów

- 4,7 (17%)

- 8,3 (17%)

Prowizje i koszty agentów zarządzających oraz inne koszty Krporacji

- 2,5 (9%)

- 5,4 (11%)

Wzrost rezerw

- 3,0 (11%)

- 7,6 (15%)

Prowizje i opłaty łącnie

- 10,2 (37%)

- 21,3 (43%)

Ostateczny wynik (dochód / strata) dla Nazwisk

1,7

- 9,4

Dane za: www.lliarsoflondon.com

Wielu podejrzany wydał się też podział szkód. Okazało się bowiem, że syndykaty, których członkami były "nowe" Nazwiska ponosiły znacznie większe straty od tych, gdzie członkami byli "starzy" inwestorzy lub - wprost - establishment Lloyd's. O ile więc zaledwie połowa wśród Nazwisk pracujących w Lloyd's poniosła duże straty, a aż 23% zarobiło to wśród "najgorzej traktowanych" Nazwisk pochodzących z Ameryki aż 84% poniosło duże straty i tylko 7% odnotowało zysk.

Dochodziło do sytuacji, kiedy underwritterzy "nowych" syndykatów reasekurowali stare (jeszcze niezamknięte lub niezgłoszone) szkody "starych" syndykatów. Ponadto część "starych" członków pod koniec lat osiemdziesiątych zawarło też z "nowymi" syndykatami indywidualne polisy pokrywające ich ewentualne przyszłe straty wynikające z inwestycji w Lloyd's.

Tak więc przynajmniej część strat w bilansach Lloyd's występuje podwójnie. Najpierw jako straty "starych" syndykatów pokryte przez "stare" Nazwiska, a za chwilę już jako szkody (i straty) "nowych" syndykatów pokrywane oczywiśccie przez nowych inwestorów.

Straty / dochód wśród Nazwisk o różnym stopniu powiązania z Lloyd's (bez uwzględnienia zwrotów z indywidualnych polis Nazwisk)

 

Nazwiska pracujące w Lloyd's

Nazwiska niezwiązane z Lloyd's

Amerykańskie Nazwiska

Duże straty

ponad 1000 tysięcy funtów

1%

3%

4%

500-1000 tysięcy funtów

4%

12%

14%

50-500 tysięcy funtów

44%

62%

66%

Umiarkowane straty

0-50 tysięcy funtów

28%

13%

9%

Dochód

0-50 tysięcy funtów

20%

8%

5%

50-100 tysięcy funtów

2%

2%

2%

ponad 100 tysięcy funtów

1%

0%

0%

Dane za: www.lliarsoflondon.com

Na to wszystko trzeba nałożyć olbrzymie kłopoty Nazwisk w dochodzeniu swoich roszczeń przed sądem. Po przyjętym przez Parlament Brytyjski w 1982 Lloyd's Act Korporacja uzyskała niemal całkowitą niezależność - w tym między innymi niezależność sądową. Tym samym odrzucenie roszczenia przez Lloyd's oznaczało jego odrzucenie w ogóle.

Jednocześnie aż 94% Nazwisk przyjęło wprowadzony od 1993 plan restrukturyzacji rynku, który pozwalał im na jego opuszczenie bez dalszych strat. Plan zresztą przewidywał nie tylko ugodę z dotychczasowymi inwestorami (ilość Nazwisk spadła z 32 400 w roku 1988 do około 4 500 w roku 1999), ale też dopuszczenie do Lloyd's kapitału korporacyjnego już na zasadzie ograniczonej odpowiedzialności. Od chwili wprowadzenia takiej możliwości w roku 1994 do roku 1999 liczba członków korporacyjnych (firm) wzrosła już do niemal siedemset.

Co dalej z Lloyd's of London?

W tej chwili najgorsze czasy dla Lloyd's już chyba minęły. Powoli dźwiga on się z kłopotów choć nie można jeszcze wykluczyć jakiegoś gwałtownego zwrotu akcji. W najbliższym czasie rozpoczną się między innymi dwa procesy, po których poszkodowane Nazwiska obiecują sobie bardzo dużo. Po raz pierwszy bowiem sprawy nie zostały odrzucone na wstępnych posiedzeniach sądów.

Trudno przy tym będzie odbudować Korporacji poprzednią pozycję. Jej udział w światowym rynku reasekuracyjnym wynosi obecnie 3,5% w porównaniu z niemal 8% z końca lat osiemdziesiątych. Nawet dopuszczenie nowego źródła kapitału przy zachowaniu dotychczasowej, bardzo skomplikowanej, budowy rynku nie pozwoli najprawdopodobniej na szybki jego rozwój. W przeciwieństwie też do komercyjnych asekuratorów przed Lloyd's zamknięta jest w znacznym stopniu droga przekształcenia usług ubezpieczeniowych w usługi finansowe. Coraz częściej bowiem brak efektu synergii związanego z takim kompleksowy podejściem może oznaczać wypadanie z kolejnych rynków.

Jak więc trzeba spojrzeć na historię ostatnich 30 lat Lloyd's of London?

Wydaje się, że o ile nawet szefowie Korporacji wiedzieli wcześniej o przyszłych stratach to ich działanie - faktycznie wtedy oszustwo wobec kilkunastu tysięcy nowych inwestorów - uratowało cały rynek i pozwoliło na wypłaty odszkodowań dla wieluset reasekurowanych w Lloyd's towarzystw ubezpieczeniowych i tym samym milionów ubezpieczonych.

Dziwić tu przy tym może beztroska "inwestorów", którzy wchodzili w biznes z nieograniczoną odpowiedzialnością zupełnie go nie znając, zbudowani tylko mirażem prestiżu. Wchodzili w ubezpieczenia, biznes oparty na nieprzewidywanym, a sami oczekiwali, że ich własne przewidywania - oparte na przedstawionej im historii 300 lat zysków - spełnią się w 100%. Mając nawet dostęp do danych finansowych syndykatów, których byli członkami (bo z reguły Nazwisko jest członkiem przynajmniej kilku syndykatów) nie potrafili ich czytać.

Można przy tym oczywiście zrozumieć tragedię ludzi, którzy z wartych wiele milionów dolarów posiadłości musieli się przeprowadzić do przyczep kempingowych, bo i tacy pechowcy się zdarzali.

Podobne, magiczne myślenie prezentowali nasi rodzimi inwestorzy z początku lat dziewięćdziesiątych. Tworzone przez nich firmy - o ile nie uzyskały wsparcia kapitału i know-how z zagranicy - upadały. Niestety w Polsce źródłem kapitału i najbardziej poszkodowanymi po bankructwie są z reguły ubezpieczeni.

Symptomatyczne jest przy tym, iż zarówno w przypadku Lloyd's of London tak również i u nas, a i na innych rynkach instytucje powołane do nadzoru nad rynkiem ubezpieczeniowym nie są w stanie przewidywać kryzysów. Posiadane przez nich uprawnienia są niewystarczające lub nie są wykorzystywane. Czas reakcji - jeśli w ogóle taka reakcja w rozsądnym czasie występuje - jest bardzo opóźniony i następuje kilka miesięcy lub nawet lat po tym jak środowisko zaczyna mówić o kłopotach tej, czy innej firmy.

Marcin Z. Broda

 

 

Uwaga!

Jest to część prowadzonego przeze mnie dawniej, starego serwisu ryzyko.pl. Znaczna część informacji na tej stronie może więc być już nieaktualna a nawet fałszywa.

Z drugiej strony czasem można przekonać się jakie były przewidywania i plany, a jak potoczyła się rzeczywistość..

Marcin Z. Broda

 

 

Profesjonalnie o ubezpieczeniach..

Dziennik Ubezpieczeniowy

Miesięcznik Ubezpieczeniowy

 

 
 Strona przygotowana przez Ogma Sp. z o.o.